ARTYKUŁ
Uwolnienie cen wzmocni czy osłabi rynek?
To pytanie zadaje sobie wielu taksówkarzy i przedstawicieli korporacji, ale jednoznacznej odpowiedzi niestety nikt nie potrafi znaleźć. Mnogość zdań zależy tutaj od jednej tylko wartości - od ogólnych interesów danej korporacji w danym mieście. Czy liberalizacja cen za przejazd to dobry pomysł? Ile można stracić uwalniając ceny, a ile zyskać o tym rozmawialiśmy zarówno z taksówkarzami, jak i członkami zarządu poszczególnych korporacji.
W kwestii uwolnienia cen za przejazd taksówką można powiedzieć, że ilu taksówkarzy, tyle jest opinii na ten temat. Co zatem z tymi cenami – czy je uwolnić, czy pozostawić górną granicę, czy może w ogóle całkowicie je ujednolicić. Ciężko będzie znaleźć jedną odpowiedź, a co najważniejsze ciężko było by wszystkich zadowolić. Dlatego rady miast zawsze starają się znaleźć złoty środek. Czy im się to zawsze udaje? Zapytaliśmy samych kierowców, co sądzą na ten temat.
Opinie za
Opinii za uwolnieniem cen nie brakuje. Korporacje uzasadniają je w różny sposób, ale najczęściej, choć przyznają, że liberalizacja będzie nadużywana przez nieuczciwych, to jednak przyznają także, że ustalona obecnie granica cenowa stawia ich interesy w niekorzystnej sytuacji finansowej. - Ceny powinny być uwolnione. Kiedyś postulowaliśmy za tym, by była ustalona granica cenowa ze względu na tych taksówkarzy, którzy często oszukują i podbijają bardzo wysoko ceny. Po takich oszustwach opinia taksówkarza była mocno nadszarpnięta. Jednak tak się stało, że Miasto zablokowało górną granicę ceny za tzw. wejście. Było nam to bardzo nie na rękę, ponieważ granica 2,50 zł była poniżej naszej opłacalności. Jeżeli miasto by współpracowało z nami i szło nam na rękę i co roku górną granicę ceny zmieniało w zależności od rosnących kosztów paliwa itp. to nie było by problemu. Zarabialibyśmy zamiast przejeżdżać własne samochody. Nie wiem na ile jest to zauważalne, ale w Poznaniu taksówki w ostatnim czasie bardzo się polepszyły. Jeśli taksówkarz więcej zarabia, to może sprawić sobie lepszy samochód, który znacznie lepiej się prezentuje. Zatem, jeśli miasto liczyłoby się z rosnącymi cenami to, wówczas powiedziałbym, że ceny powinny być zablokowane właśnie ze względu na tych, którzy windowali sobie ceny jak chcieli. A w takiej sytuacji jesteśmy za uwolnieniem cen – mówi Kazimierz Andrysiak, członek zarządu Gold Taxi w Poznaniu.
Gdyby nie było (jak się wyraża wielu przedstawicieli korporacji) takiego bałaganu w kwestii tego, ile powinny kosztować przejazdy i kto powinien to ustalać, to wiele korporacji byłoby skłonnych uważać, że ceny nie powinny być uwolnione. Ale ponieważ stawki ustalają radni miast, którzy nie zawsze kierują się realnymi kosztami przejazdu, to bywa że korporacje nie są zadowolone. Być może wyjściem z sytuacji byłoby ustalenie jednej ceny za przejazd? I podobnie jak czyni to np. MPK zmieniać tę cenę raz na dwa-trzy lata?
Z kolei inni uważają, że jest to zupełnie nierealne. Pytanie czy przy ustalonej z góry jednej cenie nie pojawiłoby się zbyt wiele manipulacji polegających na obniżeniu ceny poprzez dawanie klientom licznych rabatów. To kwestia pierwsza. A kwestia druga dotyczy tego, czy w ogóle uzasadnione jest, aby jakiekolwiek organy niezwiązane z grupą zawodową taksówkarzy ingerowały w jej cennik? – Dla mnie absurdem jest już to, że miasto ustala to za, ile nam taksówkarzom opłaca się jeździć. Pewnie, że jak cena będzie zbyt wysoka, to ludzie nie będą chcieli jeździć. Ale z drugiej strony, kto lepiej zna pasażerów – taksówkarze czy panowie w urzędach? Narzucanie nam cen to absurd. Czy ktoś dyktuje ceny chleba w piekarni? No nie. A i nie ma co tłumaczyć tego tym, że jeśli uwolnimy ceny to klienci będą oszukiwani. Pewnie i będą, ale czy teraz już nie są? To po pierwsze. A po drugie, jak idziemy kupić chleb to zazwyczaj patrzymy najpierw ile kosztuje. Pasażer też może spojrzeć na cennik, który mają wszystkie taksówki zanim do jakiejkolwiek wsiądzie – mów Adam Nowicki, taksówkarz w Warszawy.
Podobnego zdania są także inni. - Nikt nie powinien narzucać nam ceny, dlatego jestem z tym, aby ceny uwolnić. Bo to jest mój samochód, moja praca i ja powinienem sobie tak policzyć, żeby mi się opłacało, a nie że ktoś mi narzuca bo nikt mi nie daje paliwa. U nas w Szczecinie jest cena urzędowa 2.40 za km a ja jeżdżę za 2 zł bo jak na cenniku dam informację, że jeżdżę za 2,40 zł to mnie klienci ominą. – Jan, prywatna taksówka ze Szczecina.
Jeśli nikt z radnych miasta nie będzie ustalał cen, będą to rzecz jasna robić same korporacje. Ideałem, choć nieosiągalnym byłby, gdyby wszystkie korporacje mogły i u miały się w tej sprawie dogadać. Ale gdyby tak było, to z kolei mielibyśmy do czynienia z tzw. zmową, czego nie toleruje Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Jednak czy ustalanie cen przez miasto też nie jest formą zmowy? Może faktycznie to wolny rynek powinien sam uregulować cennik. - Wolny rynek to wolny rynek. Trzeba walczyć o klienta, każdy ma konkurencję i trzeba umieć sobie z nią radzić. Ceny powinny być uwolnione – uważa Roman, z korporacji Euro taxi ze Szczecina.
Zdania na ten temat się powtarzają. - Według mnie ceny powinny być uwolnione. Na rynek też nikt nie idzie i nie decyduje po ile ma pietruszkę sprzedawać. W tej chwili jest tak, że klient sam wybiera cenę za jaką chce jechać, ponieważ na zewnątrz każdej taksówki są wywieszone cenniki. Dlatego uważam, że takie narzucanie cen jest bez sensu. – Leszek, Radio Taxi Stop z Poznania. Utrzymanie stałych i jednolitych dla wszystkich cen za przejazd to życzenie wielu zrzeszonych. Niestety w praktyce mogłoby się okazać trudne do osiągnięcia. - Uważam, że wszystkie korporacje i wszyscy taksówkarze powinni trzymać się jednego cennika. Wtedy nie będzie też żadnej konkurencji. - mówi taksówkarz z Sopotu. Niektórzy jednak są przeciwni jednolitej cenie, ponieważ uważają to za uwstecznienie tego rynku. – Ceny powinny być uwolnione. Choć górna granica powinna być utrzymana. Chodzi o to, że zamiast na przykład 2,50 zł jak to jest w Poznaniu powinno być przykładowo 3,50 zł. Ustalone 2,50 zł jest stawką za niską. Każda korporacja sama może ustalić jak bardziej opłaca się jej jeździć. Klient też musi mieć wybór. To tak jak z zakupami, możemy iść do sklepu, gdzie ten sam towar, tej samej marki jest tańszy o 10 zł niż w innym sklepie lub pójść jeszcze do innego i kupić 30 zł drożej – mówi Marian Woroch, prezes Radio Taxi 196-29 z Poznania.
To osłabi rynek
Głównym argumentem, dla którego niektórzy opowiadają się przeciw liberalizacji opłat za przejazd jest nieuczciwość niektórych taksówkarzy, którzy będą tego nadużywać. To z kolei może zepsuć opinię o taksówkarzach, co bezpośrednio odbije się na dochodach wielu korporacji. - Uważam, że ceny nie powinny być uwolnione, ponieważ jest to niebezpieczne dla klientów, wówczas bardzo łatwo będzie ich oszukać. Cena za kilometr nie może wynosić np. 50 zł bo za trzy kilometry wyjdzie 150 zł i zgodnie z prawem wówczas kierowca może wystawić rachunek i wziąć tyle. A pasażer nic nie zrobi i jeśli nie będzie chciał zapłacić, to kierowca jeszcze go do sądu pozwie za niezapłacenie. Granica ceny musi być ustalona. Nie do końca jest prawdą fakt, że konkurencja i klienci sami ustalą za ile chcą jechać, w związku z czym rzekomo wolny rynek sam ustabilizuje tę sytuację. Za przykład mogę podać tych taksówkarzy, którzy stoją pod dworcami kolejowymi. A stoją tam nie kilka, ale czasami nawet kilkanaście lat i biorą po 20 – 30 zł za kilometr. Zrobią takich kursów ze dwa wciągu dnia, mało paliwa zużyją a zarobią też na siebie, po prostu im się to opłaca. Oni na pewno nie zejdą z ceny, ponieważ żyją z tego, że wprowadzają podróżnych w błąd. – mówi Dariusz Ciarka, właściciel Taxi 4 you ze Szczecina.
Nic to nie zmieni
Jednak ostatecznie, nawet jeśli uwolni się ceny, to i tak w większości korporacji się one nie zmienią lub ziemią się jedynie bardzo nieznacznie. - Jestem przekonany, że nawet jeśli ceny zostałyby uwolnione to szanujące klienta korporacje i tak cen by nie podwyższyły. Dlaczego? Ponieważ klient jest przyzwyczajony do danej ceny i nie zaakceptuje jej zmiany na wyższą. Korporacje na pewno żadnego manewru z cenami by nie zrobiły bo zaraz by klientów straciły. – dodaje Dariusz Ciarka.
Kwestię uwolnienia stawki za przejazd taksówką osobową można by jeszcze długo roztrząsać. I być może za każdym razem usłyszelibyśmy inną propozycję rozwiązania tego problemu. A problem niewątpliwie jest, ponieważ w tej kwestii panuje zbyt duży chaos. Pomysły są, ale czy o wszystkich słyszeli sami taksówkarze i czy się z tym zgadzają? Z tym też jest bardzo różnie. – Tak, słyszałem o tym, by uwolnić rynek cen, ale uważam, że konkurencja sprawi, że ten kto jeździ za wyższą stawkę będzie miał mniej klientów, ale z drugiej strony ja zauważyłem, że klienci nie zawsze patrzą, jaka jest stawka za kilometr. Niestety są taksówki, które biorą za kurs bardzo dużo i mają gdzieś to, czy to uczciwe czy nie. Taksówki zrzeszone nie będą takich manewrów robić, ponieważ mogą mieć za to duże kłopoty. Jeśli ceny zostaną uwolnione taksówki pod dworcem zaraz by podniosły ceny i dla nich byłoby to zgodne z prawem. Tylko korporacje w takiej sytuacji zachowają swój stały cennik. Łucjan, z korporacji Szczecin Zdroje na zakończenie całego wywodu.
Aleksandra Galus
Komentarz Stowarzyszenia Poznańskich Taksówkarzy:
Uczciwi nie potrzebują uwolnienia cen!
U nas kiedyś były wolne ceny i co się działo? Z lotniska na Ławicy gościa zagranicznego do hotelu potrafili skasować nawet 500 zł. I mówili „albo pan płaci, albo wołam policję, bo na szybie mam napisaną stawkę”. Oczywiście można uwolnić ceny, ale kto je podwyższy? Tylko „dworcowi”. Taksówkarze pod dworcami z chęcią z tego skorzystają. A uczciwe korporacje tego nie zrobią bo rynek im na to nie pozwala. A i w tej chwili nawet ceny są niższe niż górna możliwa granica zakłada. W tej chwili podniesienie cen, oznacza praktycznie rzecz biorąc kopanie pod sobą dołków, ponieważ jest to równoznaczne ze stratą klientów.
A wracając do tych oszustów spod dworów, to uważam, że jakby ich odpowiednie organy złapały i urząd skarbowy też się tym zajął i go prześwietlił, to oni by tego nie robili. Ale pozwalano na to, więc sobie robili co chcieli.
Uważam, że uwolnienie cen w końcowym efekcie zepsuje wizerunek taksówkarza. Ci, co jeżdżą uczciwie nie potrzebują w tej chwili uwolnienia cen.
Jacek Kalka, prezes Stowarzyszenia Poznańskich Taksówkarzy