AKTUALNOŚCI
Pijany taksówkarz
Zawód taksówkarza to bardzo odpowiedzialny zawód. Jednak jak się ostatnio okazało – nie dla wszystkich. Aż 4,7 promila alkoholu we krwi miał bowiem taksówkarz z Zielonej Góry. Na szczęście, poza nim w taksówce nie było nikogo.
Jak informuje Radio Zielona Góra, pijanego przed godziną 11.00 zatrzymali zielonogórscy policjanci. Jak opowiadają świadkowie, mężczyzna ledwo trzymał się na nogach i nie był w nawet stanie dmuchnąć w alkomat. Dla tak pijanego nawet izba wytrzeźwień się nie nadaje. - Był zbyt pijany, żeby przewieźć go do Izby Wytrzeźwień do Raculi, więc trafił do szpitala. Tam zostanie mu pobrana krew. – poinformowała redakcję Radio dyżurna policji.
To w jaki sposób kierowca wpadł w ręce policji też jest całkiem nietypowe. Jak się dowiedzieliśmy, o pijanym taksówkarzu poinformowali policjantów sami mieszkańcy miasta. - Świadkowie widzieli, jak mężczyzna próbuje z trudem wejść do auta, a potem odjeżdża. Taksówkarz został zatrzymany do kontroli na ul. Jędrzychowskiej. Nie był jednak w stanie skorzystać z przenośnego alkomatu. Policjanci przewieźli więc mężczyznę do Komendy Miejskiej Policji, a potem do szpitala. Kierowcy trzeba bowiem pobrać krew do zbadania zawartości alkoholu. – informuje stacja radiowa.
Czy zatrzymany taksówkarz należał do którejś z zielonogórskich korporacji? Tego na razie nie wiadomo, ale jedno jest pewne – ta sprawa będzie miała negatywny wpływ opinii publicznej na rynek taksówkowy.